Po 2. turnieju Grupy C PLFA 8

11 wrz 2013

Drugi turniej grupy C odbywał się we Wrocławiu. Po bardzo wyrównanych zawodach trzy tygodnie temu ciężko było tym razem wskazać faworyta. Wszystkie drużyny wciąż zachowały szansę na wygranie grupy i awans do dalszej fazy rozgrywek.

Devils 8 - Wolverines Opole 28:36
W pierwszym spotkaniu turnieju zmierzyły się drużyny, których poprzednie starcie zakończyło się remisem 20:20. W początkowej serii ofensywnej opolanie pokazali ciekawą i zróżnicowaną gamę zagrywek w ataku. Diabły nie potrafiły znaleźć recepty na biegi Krzysztofa Richtera i podania po zmyłkach. Ukoronowaniem starań Wolverines był dwudziestojardowy reverse, który Piotr Rakowski wykończył przyłożeniem. Równie czasochłonny drive udało się skonstruować ekipie Devils. Był on co prawda mniej płynny niż ten w wykonaniu rywali, ale równie skuteczny. Seria biegów Ernesta Rogowicza przywiodła jego załogę pod pole punktowe, gdzie całość zmagań zwieńczyło przyłożenie 17-letniego rozgrywającego Marcina Beucha. Chwilę później znalazł on w strefie punktowej Tomasza Soskę i pierwszoroczniacy Devils prowadzili 8:6. W drugiej kwarcie licznie zgromadzeni kibice wciąż mogli podziwiać niesamowite zagrania ofensywne. Opolanie dominowali w grze biegowej, w szczególności przy akcjach typu reverse. Prowadzenie zapewnił im Krzysztof Richter, który zamienił krótkie podanie Krzysztofa Pacana na przyłożenie. Ofensywa Devils odpowiedziała błyskawicznie, gdy podanie Beucha złapał Patryk Panek i nietknięty popędził do pola punktowego. Na minutę przed końcem drugiej kwarty ofensywa Devils dostała jeszcze jedną szansę, ale drive pełen długich podań został zakończony przechwytem Adama Mazurka.

W drugiej połowie na boisku pojawił się były rozgrywający Devils i grający trener drużyny Wolverines - Wojciech Drąg. Dobra pozycję dla jego ofensywy zapewnił przechwytem Artur Młynek i chwilę później opolanie cieszyli się z ośmiopunktowego prowadzenia. Drąg znakomicie kierował atakiem Rosomaków – dobrze czytajał pole gry i obsługiwał skrzydłowych precyzyjnymi podaniami – między innymi Adama Popandę, który popisał się długim biegiem na przyłożenie. W drugiej połowie w drużynie wrocławskiej na boisku pojawiło się wielu młodych zawodników. Kolejny 17-letni rozgrywający Mariusz Górecki rzucał celnie między innymi do Dominika Żelasko, Patryka Panka i Piotra Jedlińskiego. Drive zwieńczony ośmioma punktami rezerwowego rozgrywającego Diabłów dawał nadzieję na ciekawą końcówkę. Ta jednak należała do Wolverines, którzy metodycznie zbijali zegar biegami przeplatanymi z akcjami typu play-action. Touchdown Krzysztofa Richtera praktycznie zabrał nadzieję Devils na pozytywny rezultat. Na osłodę dla wrocławskiej publiczności przyłożenie zdobył jeszcze wyróżniający się podczas całych zawodów Ernest Rogowicz. W ostatnim posiadaniu tego meczu zegar do końca „zbił” kwartet biegaczy – Richter, Niedobitek, Puszka i Baran. Wolverines Opole mogli cieszyć się z pierwszego w swojej historii triumfu w oficjalnym spotkaniu PLFA. Zwycięstwo Rosomaków było w pełni zasłużone – wykazali się konsekwencją w ofensywie, dywersyfikacją zagrywek i bardzo twardą grą w obronie. Prym wiodła linia defensywna - na czele z wywołującym wiele zamieszania we wrocławskim backfield – Maciejem Englotem. Ciekawostką jest, że trenerzy obu drużyn Wojciech Drąg i Michał Rutkowski prywatnie są... szwagrami.


Giants Wrocław B - Wolverines Opole 15:14

W drugim spotkaniu na boisku pojawili się gospodarze turnieju – Giants Wrocław B. Piłkę odbierały Rosomaki, a na boisku stawił się kolejny były rozgrywający Devils Wrocław występujący teraz w szaro-białej koszulce – Kamil Kowalik. Ofensywa Wolverines nie była w stanie sprostać ciężkim warunkom, jakie postawiła defensywa Giants i regularnie była zmuszona do odkopywania piłki. Niesamowite akcje powrotne wykonywał Łukasz Turek. Ten zawodnik wraz Karolem Wołowcem stworzyli ciekawy duet biegaczy, który od pierwszych minut sprawiał problemy opolskiej obronie. W kluczowych momentach defensywa zatrzymywała jednak napór Gigantów. Pod koniec pierwszej kwarty za wysoki snap przy puncie sprawił, że piłka przeleciała 20 jardów i wpadła do strefy punktowej. Tam błąd popełnił Krzysztof Richter, który przykrył piłkę zamiast próbować ją odkopnąć lub wybiec z nią poza endzone. W drugiej kwarcie gra zaczęła być bardziej ofensywna. Podania Jana Wawrzyniaka odbierał Rafał Dąbrowski, a po stronie Wolverines wyróżnił się Mateusz Kupiński, który złapał pięć podań Kowalika z rzędu. Ukoronowaniem gry ofensywnej w tej odsłonie był efektowny touchdown Karola Wołowca. Patrząc na łatwość, z jaką Giants biegali z piłką można było stwierdzić, że młodzi ofensywni liniowi nawiązują do najlepszych tradycji The Crew i niektórzy zawodnicy wkrótce mogą zasilić szeregi pierwszej drużyny.

W drugiej połowie gra w ataku wyglądała jeszcze lepiej. Obaj rozgrywający prowadzili ekipy z większym spokojem, zgrabnie prezentując się w „kieszeni”. Ofensywy konsekwentnie stawiały na akcje dołem przeplatając je czasami podaniami. Po jednym z biegów nadzieję w serca licznie zgromadzonych opolskich kibiców wlał Marcin Niedobitek, zmniejszając prowadzenie Giants do dwóch punktów. W odpowiedzi rywale prezentowali dużo różnych formacji - Mark Philmore wykazał się dużą kreatywnością wprowadzając „trips” do ligi ósemek. Ale starcie nadal było wyrównane. Losy meczu w tej części gry mógł odmienić Adam Popanda, który jednak upuścił 50-jardową bombę od Kowalika. Seria zagrywek musiała zakończyć się puntem i kolejny za wysoki snap spowodował, że Giants mieli do pokonania krótki dystans do pola punktowego. Takiego prezentu nie mógł zmarnować Łukasz Turek, który w dwóch akcjach zwiększył prowadzenie Gigantów. Czwarta kwarta, mimo bezpiecznego prowadzenia wrocławian, była bardzo nerwowa. Pojawiło się dużo przewinień po obu stronach. Na dwie minuty przed końcem Rosomakom udało się zbliżyć po kuriozalnym przyłożeniu. Podanie do Mateusza Kupińskiego zostało podbite, ale wielką przytomnością wykazał się Popanda, który złapał futbolówkę w rogu strefy punktowej. Ekipa z Wrocławia odebrała wykop i gdy ważną pierwszą próbę zdobył Karol Wołowiec stało się jasne, że to Giganci wygrają ten zacięty mecz. Po raz kolejny znakomite zawody rozegrał Maciej Englot. W defensywach wyróżnili się również Krzysztof Węgliński i Grzegorz Rutkowski z Wolverines Opole oraz Józef Kmita i Adam Ratajski z Giants Wrocław.

Giants Wrocław B – Devils 8 16:6
Ostatnie spotkanie, mimo braku formuły play-off, można nazwać finałem turnieju. Zwycięzca tego pojedynku miał zapewnione pierwsze miejsce w grupie i awans do kolejnej fazy rozgrywek. Jako pierwsi piłkę odbierali formalni gospodarze. Ich pierwsza seria była bardzo nierówna. Dobre podania Jana Wawrzyniaka do Wiktora Zięby, Rafała Dąbrowskiego i Miłosza Maćków przeplatały się z krótkimi biegami na które dobrze przygotowana była defensywa Devils. Rezultatem pierwszego drive’u było kopnięcie z pola Kamila Pyki. Kopacz Giants w akcji został kontuzjowany po nieprzepisowym zagraniu Macieja Berdzika. Ofensywa Diabłów również miała na początku duże problemy, jednak z pomocą często przychodzili niefrasobliwi defensorzy Gigantów, którzy łapali zbędne kary przy trzecich czy czwartych próbach. Przez całą pierwszą połowę nieskutecznością wykazywały się obie ofensywy. Giganci nierzadko maszerowali przez całe boisko zdobywając kolejne pierwsze próby, aby na końcu w czterech podejściach zatrzymać się w czerwonej strefie. Natomiast Diabły nie potrafiły przez całą połowę zbliżyć się do pola punktowego. Wynik 3:0 do przerwy był niskim wymiarem kary dla podopiecznych Michała Rutkowskiego. Zespół wielokrotnie ratował 17-letni junior Dominik Żelasko zaliczając kilka zbitych podań i kluczowych zatrzymań. Obraz gry znakomicie podsumował trener Mark Philmore, który pod koniec pierwszej połowy zarządził na linii bocznej karne „padnij-powstań” dla swojej ofensywy.

W drugiej połowie obraz gry zmienił się diametralnie. Na początku piłkę odebrali Devils. Dzięki konsekwentnym biegom Ernesta Rogowicza i Marcina Beucha przenieśli grę do czerwonej strefy. Rogowicz wielokrotnie urywał się przeciwnikom i to właśnie on zdobył krótkie przyłożenie, które wyprowadziło Diabły na prowadzenie. Niesieni momentum obrońcy zmusili ofensywę Gigantów do „3 and out”. Gdy wydawało się już, że to Devils zaczynają przechylać szalę na swoją korzyść fatalny błąd popełnił Mariusz Górecki, który upuścił odkopniętą piłkę i dał Giants kolejną szansę, tym razem na połowie rywali. Ze świetnej strony pokazał się Jan Wawrzyniak, który najpierw solowym rajdem, a potem po podaniu do Wiktora Zięby przeniósł grę na dziesiąty jard. Dwa solidne biegi Karola Wołowca dały prowadzenie Gigantom. W odpowiedzi na to przyłożenie świetnie zagrał Ernest Rogowicz, który po kilku biegach i złapanych piłkach pociągnął ofensywę Devils aż do czerwonej strefy. Tam jednak błąd Marcina Beucha wykorzystał linebacker Adam Ratajski, wykonując przechwyt i po spektakularnym 75-jardowym powrocie gra przeniosła się do drugiego redzone. W następnej akcji ważący 140 kilogramów Paweł Dobek złapał na stratę jardów o połowę lżejszego Karola Wołowca, który sobie tylko znanym sposobem wyrwał się z uścisku niedźwiedzia i został zatrzymany dopiero jard od strefy końcowej. Decydująca czwarta kwarta oznaczała walkę o życie dla Devils 8. Zaowocowało to twardą grą przy linii punktowej – w trzeciej próbie Giganci zostali zatrzymani na dwa cale od przyłożenia. W czwartym podejściu niespodziewanie zdecydowali się na akcję rzutową i krótkie podanie złapał Miłosz Maćków zwiększając prowadzenie czerwono-białych do dziesięciu punktów. Diabły próbowały jeszcze odmienić losy spotkania, ale czas szybko upłynął i to Giants Wrocław B mogli cieszyć się z wygrania grupy C PLFA 8. W defensywie wyróżniał się Paweł Michniewicz zaliczając dużo zatrzymań i naciskając rozgrywającego. Losy meczu odmienił swoim przechwytem Adam Ratajski. Z kolei w obronie Devils wielkie brawa należą się juniorom: Dominikowi Żelasko i Mariuszowi Góreckiemu. Na uwagę zasługuje fakt, że Giants wygrali oba mecze, mimo nieobecności dwóch weteranów – Igora Kowala i Jakuba Głogowskiego.


Powiedzieli po turnieju:

Jakub Głogowski, prezes Giants Wrocław: - Nie udało nam się zorganizować turnieju z taką pompą jak w Opolu, ale jestem pozytywnie zaskoczony liczbą kibiców, którzy pojawili się licznie mimo braku promocji. Derby Wrocławia, niezależnie w której lidze, zawsze kuszą fanów. Cieszę się, że z drużyny, która w zeszłym roku nie wygrała żadnego spotkania stajemy się zespołem, który wygrał grupę. Jest progres.

Wojciech Drąg, trener Wolverines Opole: - Starcia z Devils to zawsze przyjemność. Twardy, ale czysty futbol. Po tacklach zawsze pomagamy sobie wstać, wysoka kultura. Wolimy mierzyć się z Devils.

Dawid Tarczyński, wiceprezes Devils Wrocław: - Wynik turnieju jest dla nas sprawą drugorzędną. Drużyna wystawiona w PLFA 8 to mieszanka juniorów i pierwszorocznych zawodników Devils B. Dla tych graczy najważniejsze jest boiskowe doświadczenie i ogranie, które mogli zdobyć w tych dwóch turniejach. Zgodnie ze strategią klubu stawiamy na młodych. Liczymy, że wychowamy sobie pokolenie przyszłych mistrzów.


Devils 8 – Wolverines Opole 28:36 (8:6, 6:8, 0:16, 14:6)

I kwarta
0:6 przyłożenie Piotra Rakowskiego po 20-jardowej akcji biegowej
8:6 przyłożenie Marcina Beucha po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Tomasza Soski po podaniu Marcina Beucha)

II kwarta 
8:14 przyłożenie Krzysztofa Richtera po 23-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Pacana (podwyższenie za dwa punkty Krzysztof Pacan)
14:14 przyłożenie Patryka Panka po 64-jardowej akcji po podaniu Marcina Beucha

III kwarta 
14:22 przyłożenie Wojciecha Drąga po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Wojciech Drąg)
14:30 przyłożenie Adama Popandy po 55-jardowej akcji po podaniu Wojciecha Drąga (podwyższenie za dwa punkty Wojciech Drąg)

IV kwarta
22:30 przyłożenie Mariusza Góreckiego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mariusz Górecki)
22:36 przyłożenie Krzysztof Richter po 15-jardowej akcji biegowej
28:36 przyłożenie Ernesta Rogowicza po 27-jardowej akcji podaniowej Mariusza Góreckiego


Giants Wrocław B – Wolverines Opole 15:14 (2:0, 6:0, 7:6, 0:8)

I kwarta
2:0 dwa punkty za safety po położeniu się na piłce we własnej strefie końcowej

II kwarta 
8:0 przyłożenie Karola Wołowca po 23-jardowym biegu

III kwarta 
8:6 przyłożenie Marcina Niedobitka po 8-jardowej akcji biegowej
15:6 przyłożenie Łukasza Turka po 2-jardowym biegu (podwyższenie Kamil Pyka)

IV kwarta
15:14 przyłożenie Adama Popandy po 21-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za dwa punkty Krzysztof Rychter)


Giants Wrocław B – Devils 8 16:6 (3:0, 0:0, 7:6, 6:0)

I kwarta
3:0 27-jardowe kopnięcie z pola Kamila Pyki

III kwarta 
3:6 przyłożenie Ernesta Rogowicza po 3-jardowej akcji biegowej
10:6 przyłożenie Karola Wołowca po 5-jardowym biegu (podwyższenie Kamil Pyka)

IV kwarta
16:6 przyłożenie Miłosza Maćków po 1-jardowej akcji po podaniu Jana Wawrzyniaka

 

 

Krzysztof Wydrowski